Zbyt często przychodzi do nas chwila, w której musimy zmierzyć się z czymś, co jest dla nas niepojęte, straszne i okrutne. Moment naszego kruchego życia, w którym cały istniejący wokół nas świat wali się nam z trzaskiem i hukiem na głowę, zmieniając tym samym całkowicie naszą mentalność. Nie jest trudno zrozumieć, że czas ciężkiej choroby, która nas przeważnie w naszym mniemaniu niesłusznie dosięgła, wyciąga z nas wszystko to, co w nas jest najsłabsze niestabilne i prowizoryczne.
Wychodzi z nas wtedy całe męstwo, odwaga i pozory tak pięknie grane wobec wszystkich dookoła. Stajemy się dokładnie tym człowiekiem, jakim naprawdę jesteśmy w rzeczywistości, niepewnym, wystraszonym i nieporadnym. W takiej sytuacji na cóż innego możemy liczyć niż oddanie się bezkrytycznie i z ufnością w ręce tych, którzy naszym zdaniem wykonają za nas całą główną robotę. Nie przychodzi nam nawet do głowy to, że z chwilą kiedy inni zaczynają za nas decydować, popełniamy duchowe samobójstwo. W jaki sposób mamy walczyć nigdy nie będąc do walki przygotowani. W jaki sposób mamy wygrać nigdy nie będąc naprawdę zaprawiani do stania się mistrzami. Słusznie ktoś zauważył, ze do każdego z nas, mogą przyjść czasy, w których najbardziej wartościową rzeczą jaką może posiadać, będzie obraz samego siebie, jako zwycięzcy w wielkiej grze o życie. Nie jest to ciężko zrozumieć jeżeli zdajemy sobie sprawę z tego, że co ludzki duch może pojąć i w co uwierzyć, może także urzeczywistnić. Cóż może być piękniejszego od tego niepozornego stwierdzenia, zawierającego w paru niewinnych słowach tak wiele prawdy. Któż może zaręczyć, że być może w niedalekiej przyszłości to stwierdzenie nie będzie dla nas samych jedyną możliwością dalszej egzystencji bycia tu na tej ziemi. Każdemu z nas wydaje się, że paląca się świeczka długości jego życia jest bardzo wysoka, ale zapomina o tym, że nawet najmniejsze tchnienie wiatru, może bez problemu zgasić ten delikatny płomień, jakim jest nasze istnienie.
Spotykam się często z ludźmi szukającymi pomocy w swojej ciężkiej chorobie, zrozpaczonymi beznadziejnością krytycznego położenia i nie wiedzącymi co dalej począć, aby podołać temu, co z taką mocą spadło na ich barki. W ciągu wielu lat zrozumiałem to, że jeszcze nikomu nie pomogłem, kto nie chciał tej pomocy i nie był na nią przygotowany. Jednak najpiękniejsze jest to, że można pomóc wszystkim tym, którzy chcą i pragną tej pomocy, a także zrozumieć i zaakceptować to co jest tak nieuchwytne w każdym z nas, tą siłę, która prowadzi do zwycięstwa.
Zawsze kierowałem się dewizą, że nigdy nie dojdziesz w życiu dalej niż tam, gdzie dociera wyobraźnia twego ducha. Właśnie to jest tą najważniejszą cząstką naszej duszy, która poprzez uzdrowienie duchowe, w taki cudowny sposób uzdrawia nasze ciało.
Komentarze