Zbyt często przychodzi do nas chwila, w której musimy zmierzyć się z czymś, co jest dla nas niepojęte, straszne i okrutne. Moment naszego kruchego życia, w którym cały istniejący wokół nas świat wali się nam z trzaskiem i hukiem na głowę, zmieniając tym samym całkowicie naszą mentalność. Nie jest trudno zrozumieć, że czas ciężkiej choroby, która nas przeważnie w naszym mniemaniu niesłusznie dosięgła, wyciąga z nas wszystko to, co w nas jest najsłabsze niestabilne i prowizoryczne. Wychodzi z nas wtedy całe męstwo, odwaga i pozory tak pięknie grane wobec wszystkich dookoła. Stajemy się dokładnie tym człowiekiem, jakim naprawdę jesteśmy w rzeczywistości, niepewnym, wystraszonym i nieporadnym. W takiej sytuacji na cóż innego możemy liczyć niż oddanie się bezkrytycznie i z ufnością w ręce tych, którzy naszym zdaniem wykonają za nas całą główną robotę. Nie przychodzi nam nawet do głowy to, że z chwilą kiedy inni zaczynają za nas decydować, popełniamy duchowe samobójstwo. W jaki s...