Przejdź do głównej zawartości

Chemioterapia w chorobach nowotworowych część 2

Chemioterapia jest  tą tak zwaną najważniejszą jednostką flagową, w naszym arsenale broni przeciwko chorobą nowotworowym. Zaufanie do tej metody walki jak i zarazem do lekarzy, jest ogromne. Bezgranicznie wierzymy, że wszystko można zrobić  z naszym zdrowiem łącznie z wyleczeniem,  i to nawet bez naszego w tym  udziału. Przecież wykonujemy sumiennie wszystkie polecenia jakie w klinice otrzymujemy, a zaplanowane terminy wizyt zawsze są punktualnie przestrzegane. Wzmacniające tabletki różnego rodzaju oraz mikstury, które dodatkowo łykamy uświadamiają nam, że może być tylko lepiej. Dodatkowe USG,  TK oraz rezonans magnetyczny jakie wykonujemy często ponad plan,  uspokaja nas przed strachem jaki nas co chwila ogarnia. Z tej całej naszej strategji, jednym słowem wynika, że wyleczenie nie powinno być dla nas samych żadnym problemem, a jednak. W tym całym szaleństwie uległości i poprawności, nie ma już więcej miejsca na nas samych. Gdzie w takim razie jest  nasza psychika, która jest być może tą najważniejszą  siłą  zdolną zatrzymać rozwój choroby i wstrzymać przerzuty. Dlaczego nie wykorzystujemy tego czasu po chemioterapii aby rozwinąć w nas samych potężnego systemu odpornościowego, który jest w stanie pokonać komórki rakowe poruszające się po naszym organizmie. Nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy, jak potężną bronią dysponujemy, która jest w nas ukryta. Nie są to żadne mrzonki ani fantazje, ale potęga umysłu zaprzęgniętego przez nas do pracy, jest w stanie naprawdę dokonać cudu. Nie wszystko można podać na tacy i właśnie tu tkwi problem. Ludzie ciągle nie chcą wierzyć w swoją ogromną  moc  samouzdrowienia oddając to co dla nas najważniejsze, a więc swoje  życie, w ręce innych.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Manipulacja

Dość często spotykamy się z tym słowem nie zdając sobie dokładnie sprawy z jego destrukcyjnym działaniem. Od samego rana jesteśmy bombardowani niesamowitą ilością wiadomości, nowinek,ciekawostek z elementami tragedii, polityki i wszystkim tym, co tak na dobrą sprawę nie powinno nas dotyczyć. Każdego dnia, ze środków przekazu publicznego dociera do nas wieść o odejściu kogoś a przy okazji padają słowa ;nieuleczalnie chory,przegrał z chorobą, został pokonany. W takim wypadku aż ciśnie się na usta stwierdzenie,nie dam rady, jestem za słaby, nie mam szans,stoję na przegranej pozycji.Z drugiej strony docierają do nas wieści o lekarstwach bez których w.g reklamy tak ciężko będzie nam żyć i wystarczy tylko je zażyć a będziemy zdrowi, młodzi,prężni i doskonali.Gdzie w takim wypadku jest ten złoty środek,gdzie w nas samych jest dość miejsca aby znaleźć to od czego uparcie tak się odwracamy,dlaczego idziemy na łatwiznę,dlaczego wierzymy w ten cały bełkot nonsensów i niedorzeczności. Wyobraźmy ...

Twój wybór

Jeżeli nie masz już do kogo się zwrócić o prawdziwą pomoc, jeżeli nie dostrzegasz pozytywnych sygnałów wokół siebie oraz szans na wyleczenie, a pomimo to czujesz podświadomie, że jeszcze nie przegrałeś, że jesteś zdolny do zmienienia swojej przyszłości, a tym samym zdrowia, skontaktuj się ze mną. Tak samo dotyczy to tych, którzy po raz pierwszy tak niespodziewanie dla siebie samych, znaleźli się na tej niebezpiecznej ścieżce i chcieliby jak najszybciej opuścić ją, nie powracając już nigdy na jej śliską drogę. Wielu z nas nie wie jak w takiej kryzysowej i rozpaczliwej dla siebie sytuacji postępować, łapiąc się jak tonący brzytwy wszystkich cudownych rad oraz cudownych środków dostępnych na naszym rynku. Do wielu nie dociera to, że w nas samych tkwi potencjał tak ogromnych możliwości, jakie sobie w ogóle trudno wyobrazić. Największym problemem nie jest ten krzyk rozpaczy naszej duszy, jaki jest wyrażony chorobą ale to, że w tym ślepym labiryncie w jakim się znaleźliśmy,...

Siła sugestii

Opiszę w tym artykule autentyczne wydarzenie z jakim spotkałem się osobiście, a świadczącym o ogromnej i skutecznej sile sugestii, która w tym przypadku dokonała cudu uzdrowienia. Było to przed dziesięciu laty. Robert , bo tak mu na imię , zachorował na nowotwór. Jego choroba była już tak zaawansowana , że nikt na świecie nie dawał mu żadnej szansy. Przerzuty i guzy , potworzyły się w każdej części ciała , tworząc misterną sieć jak pająk pajęczynę. Jego ojciec był zrozpaczony. Gdzie tylko mógł szukał pomocy dla swojego jedynego syna , ale nikt nie gwarantował całkowitego jego wyleczenia. Tymczasem stan zdrowia Roberta pogarszał się z każdy dniem. Chłopak ten prawie nie mógł wstawać z łóżka a najmniejszy ruch jaki chciał wykonać powodował ogromny ból. Z każdym dniem ubywało mu sił i jego życie gasło w oczach. Lekarze ze swojej strony zrobili wszystko, co tylko możliwe ,aby go uratować , ale nie mogli przecież zoperować jego psychiki, a ta , była już pogodzona ze swoim losem. Można powie...