Przejdź do głównej zawartości

Waleczność a uzdrowienie.

Już z samego tematu, można wywnioskować o czym chciałbym w tym poście napisać. Nie chodzi tu o choroby typu katar czy przeziębienie, ale o choroby nowotworowe. Już na samym początku, od momentu uzyskania informacji, że jesteśmy chorzy, nasze szanse na wygraniu tego wyścigu są znikome. Dlaczego tak się dzieje. Dlaczego tak wielu ludzi przegrywa ten najważniejszy bieg swego życia. Czyżby był to wyścig nie do wygrania?. Jak to się dzieje, że niektórzy a jest ich garstka potrafią sobie dać radę z tą tak zwaną nieuleczalną chorobą. Czym się ci ludzie różnią od nas, że to potrafią. Te i inne tego typu pytania prześladują nas cały czas chociaż nie zdajemy sobie sprawy z tego, że każdy z nas ma w sobie cudowny mechanizm samo uzdrowienia. Problemem jest tylko to, jak po niego sięgnąć.
W początkowej fazie choroby człowiek nie jest w stanie myśleć realnie. Stając do wyścigu o swoje wyzdrowienie nie stoi na lini startu gdzie powinien zająć swoją pozycję ale szykuje się do tego biegu gdzieś całkiem z tyłu. Jego niewiara w zwycięstwo jest tak duża, że nie potrafi się odpowiednio skoncentrować. Paniczny strach, który nim zawładnął, nie pozwala mu na odpowiednie przygotowanie do tego biegu. Roztrzęsiony umysł ze strachem obserwuje rywala z którym przyszło mu się zmierzyć. Czy można mu się dziwić lub doszukać w jego zachowaniu czegoś nieracjonalnego? Czyż nie jest to typowe zachowanie wielu chorych. Właśnie tu rozpoczyna się nasza tragedia, która już od samego początku paraliżuje nas i tak bardzo przeszkadza w wygraniu tego wyścigu. Przecież w tej tak ciężkiej dla nas chwili, w naszym umyśle, przeważają takie myśli od których odechciewa się tego startu. Jak można przecież wygrać wyścig z championem, mistrzem, który już tak wielu pokonał. Jak można wygrać z tą chorobą, która w mediach uznawana jest za niepokonaną. Jak można wygrać z czymś, o czym mówi się nieuleczalne. Przecież już od dzieciństwa jesteśmy zaprogramowani o tym, że rak jest tą najgorszą chorobą której nie można zwalczyć. Przecież sami dopatrujemy się w innych chorych na raka oznak końca a nie poprawy. Wszystkie te faktory i wiele innych powoduje to, co jest najsmutniejsze w całej tej chorobie. Sami, dobrowolnie,bez żadnej walki, poddajemy się nie wiedząc nigdy tego, że mogliśmy ten bieg wygrać. Przy odpowiednim nastawieniu psychicznym jest to całkowicie możliwe a nawet prawie pewne, że potrafimy dać radę tej chorobie. Ale czy nie jest wygodniej liczyć na cud nie dając nic od siebie? Tak długo rak będzie nieuleczalny jak długo nie zmienimy swojego nastawienia do tej choroby. Nasze porażki biorą się z naszego strach i zwątpienia w możliwość jej pokonania chociaż wiele przypadków potwierdziło to, że sami jesteśmy w stanie dokonać tego co inni nazywają cudem.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Manipulacja

Dość często spotykamy się z tym słowem nie zdając sobie dokładnie sprawy z jego destrukcyjnym działaniem. Od samego rana jesteśmy bombardowani niesamowitą ilością wiadomości, nowinek,ciekawostek z elementami tragedii, polityki i wszystkim tym, co tak na dobrą sprawę nie powinno nas dotyczyć. Każdego dnia, ze środków przekazu publicznego dociera do nas wieść o odejściu kogoś a przy okazji padają słowa ;nieuleczalnie chory,przegrał z chorobą, został pokonany. W takim wypadku aż ciśnie się na usta stwierdzenie,nie dam rady, jestem za słaby, nie mam szans,stoję na przegranej pozycji.Z drugiej strony docierają do nas wieści o lekarstwach bez których w.g reklamy tak ciężko będzie nam żyć i wystarczy tylko je zażyć a będziemy zdrowi, młodzi,prężni i doskonali.Gdzie w takim wypadku jest ten złoty środek,gdzie w nas samych jest dość miejsca aby znaleźć to od czego uparcie tak się odwracamy,dlaczego idziemy na łatwiznę,dlaczego wierzymy w ten cały bełkot nonsensów i niedorzeczności. Wyobraźmy ...

Twój wybór

Jeżeli nie masz już do kogo się zwrócić o prawdziwą pomoc, jeżeli nie dostrzegasz pozytywnych sygnałów wokół siebie oraz szans na wyleczenie, a pomimo to czujesz podświadomie, że jeszcze nie przegrałeś, że jesteś zdolny do zmienienia swojej przyszłości, a tym samym zdrowia, skontaktuj się ze mną. Tak samo dotyczy to tych, którzy po raz pierwszy tak niespodziewanie dla siebie samych, znaleźli się na tej niebezpiecznej ścieżce i chcieliby jak najszybciej opuścić ją, nie powracając już nigdy na jej śliską drogę. Wielu z nas nie wie jak w takiej kryzysowej i rozpaczliwej dla siebie sytuacji postępować, łapiąc się jak tonący brzytwy wszystkich cudownych rad oraz cudownych środków dostępnych na naszym rynku. Do wielu nie dociera to, że w nas samych tkwi potencjał tak ogromnych możliwości, jakie sobie w ogóle trudno wyobrazić. Największym problemem nie jest ten krzyk rozpaczy naszej duszy, jaki jest wyrażony chorobą ale to, że w tym ślepym labiryncie w jakim się znaleźliśmy,...

Siła sugestii

Opiszę w tym artykule autentyczne wydarzenie z jakim spotkałem się osobiście, a świadczącym o ogromnej i skutecznej sile sugestii, która w tym przypadku dokonała cudu uzdrowienia. Było to przed dziesięciu laty. Robert , bo tak mu na imię , zachorował na nowotwór. Jego choroba była już tak zaawansowana , że nikt na świecie nie dawał mu żadnej szansy. Przerzuty i guzy , potworzyły się w każdej części ciała , tworząc misterną sieć jak pająk pajęczynę. Jego ojciec był zrozpaczony. Gdzie tylko mógł szukał pomocy dla swojego jedynego syna , ale nikt nie gwarantował całkowitego jego wyleczenia. Tymczasem stan zdrowia Roberta pogarszał się z każdy dniem. Chłopak ten prawie nie mógł wstawać z łóżka a najmniejszy ruch jaki chciał wykonać powodował ogromny ból. Z każdym dniem ubywało mu sił i jego życie gasło w oczach. Lekarze ze swojej strony zrobili wszystko, co tylko możliwe ,aby go uratować , ale nie mogli przecież zoperować jego psychiki, a ta , była już pogodzona ze swoim losem. Można powie...