Przejdź do głównej zawartości

Wiara

Aczkolwiek tytuł ten chciałbym raczej poświęcić naszej osobistej wierze, tej której tak często nam brakuje. Nasze wyobrażenie o wierze jest tak enigmatyczne, niepełne, niedoskonałe, że właściwie słowo to przeważnie zostaje tylko pustym słowem ,bez szczególnego znaczenia. Nigdy nie zadajemy sobie większego trudu aby naprawdę to słowo głęboko przeanalizować, przemyśleć,odgadnąć jego znaczenia czy też zastanowić się do czego nas obliguje. Jak często nasza wiara jest tylko pokazem dla innych a nie naszą największą i najskuteczniejszą bronią.Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że jesteśmy w posiadaniu najwspanialszych narzędzi i środków aby uczynić niemożliwe możliwym.
Jak potrafimy użytkować naszą wiarę widać często podczas choroby gdy z wielką przyjemnością sięgamy po tabletki, leki i wszystko to co nie zmusza nas do nadmiernego wysiłku.Wiara nie jest czymś takim jak żarówka ,co tylko wystarczy przekręcić kontakt i jest jasno ,ale procesem trwającym trochę dłużej i kompleksowym. Nie wystarczy pokonać choroby tylko farmakologią, gdyż jest duże prawdopodobieństwo jej powrotu, ale należy przemeblować swoje dotychczasowe myślenie, postępowanie, nawyki i przyzwyczajenia. Właśnie tu leżą nasze największe możliwości, które można porównać do czegoś niesamowitego,niezrozumiałego,czy też cudu.Możliwości jakimi dysponujemy są wprost nieobliczalne i niewyobrażalnie wielkie , ale czy my pamiętamy o swoim pochodzeniu , czy my utożsamiamy się z tym co wyznajemy.Przecież o ile prościej jest iść na skróty drogą, która bardzo często kończy się takim procentem wyzdrowienia jak wysiłek włożony do jej pokonania

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Manipulacja

Dość często spotykamy się z tym słowem nie zdając sobie dokładnie sprawy z jego destrukcyjnym działaniem. Od samego rana jesteśmy bombardowani niesamowitą ilością wiadomości, nowinek,ciekawostek z elementami tragedii, polityki i wszystkim tym, co tak na dobrą sprawę nie powinno nas dotyczyć. Każdego dnia, ze środków przekazu publicznego dociera do nas wieść o odejściu kogoś a przy okazji padają słowa ;nieuleczalnie chory,przegrał z chorobą, został pokonany. W takim wypadku aż ciśnie się na usta stwierdzenie,nie dam rady, jestem za słaby, nie mam szans,stoję na przegranej pozycji.Z drugiej strony docierają do nas wieści o lekarstwach bez których w.g reklamy tak ciężko będzie nam żyć i wystarczy tylko je zażyć a będziemy zdrowi, młodzi,prężni i doskonali.Gdzie w takim wypadku jest ten złoty środek,gdzie w nas samych jest dość miejsca aby znaleźć to od czego uparcie tak się odwracamy,dlaczego idziemy na łatwiznę,dlaczego wierzymy w ten cały bełkot nonsensów i niedorzeczności. Wyobraźmy ...

Twój wybór

Jeżeli nie masz już do kogo się zwrócić o prawdziwą pomoc, jeżeli nie dostrzegasz pozytywnych sygnałów wokół siebie oraz szans na wyleczenie, a pomimo to czujesz podświadomie, że jeszcze nie przegrałeś, że jesteś zdolny do zmienienia swojej przyszłości, a tym samym zdrowia, skontaktuj się ze mną. Tak samo dotyczy to tych, którzy po raz pierwszy tak niespodziewanie dla siebie samych, znaleźli się na tej niebezpiecznej ścieżce i chcieliby jak najszybciej opuścić ją, nie powracając już nigdy na jej śliską drogę. Wielu z nas nie wie jak w takiej kryzysowej i rozpaczliwej dla siebie sytuacji postępować, łapiąc się jak tonący brzytwy wszystkich cudownych rad oraz cudownych środków dostępnych na naszym rynku. Do wielu nie dociera to, że w nas samych tkwi potencjał tak ogromnych możliwości, jakie sobie w ogóle trudno wyobrazić. Największym problemem nie jest ten krzyk rozpaczy naszej duszy, jaki jest wyrażony chorobą ale to, że w tym ślepym labiryncie w jakim się znaleźliśmy,...

Siła sugestii

Opiszę w tym artykule autentyczne wydarzenie z jakim spotkałem się osobiście, a świadczącym o ogromnej i skutecznej sile sugestii, która w tym przypadku dokonała cudu uzdrowienia. Było to przed dziesięciu laty. Robert , bo tak mu na imię , zachorował na nowotwór. Jego choroba była już tak zaawansowana , że nikt na świecie nie dawał mu żadnej szansy. Przerzuty i guzy , potworzyły się w każdej części ciała , tworząc misterną sieć jak pająk pajęczynę. Jego ojciec był zrozpaczony. Gdzie tylko mógł szukał pomocy dla swojego jedynego syna , ale nikt nie gwarantował całkowitego jego wyleczenia. Tymczasem stan zdrowia Roberta pogarszał się z każdy dniem. Chłopak ten prawie nie mógł wstawać z łóżka a najmniejszy ruch jaki chciał wykonać powodował ogromny ból. Z każdym dniem ubywało mu sił i jego życie gasło w oczach. Lekarze ze swojej strony zrobili wszystko, co tylko możliwe ,aby go uratować , ale nie mogli przecież zoperować jego psychiki, a ta , była już pogodzona ze swoim losem. Można powie...